Nürburgring – Przed szlabanem

Minęły dwa miesiące od mojego pierwszego okrążenia na Nurburgringu, najwyższy więc czas opisać przygotowania i wszystko to, co działo się zanim wjechałem za szlaban. Pamiętajcie tylko, że nie jestem żadnym specem od Ringu ani tym bardziej stałym bywalcem. Wszystkie moje doświadczenia pochodzą z tego tylko jednego wyjazdu i czterech, baaardzo długich, kółek.

Większość z was już wie, pozostałym przypomnę – we wrześniu przejechałem kilka okrążeń Nurburgringu wynajętym Swiftem Sport. Było wolno, potem trochę mniej wolno, potem serce podeszło mi do gardła a na koniec zamknięto tor. Zacznijmy od początku.

Przeczytaj ten artykuł na nowej Podwójnej Ciągłej: KLIK!

Moje pierwsze okrążenie opisałem tutaj: klik!

Jeśli chcesz przejechać  Zielone Piekło ale z jakiegoś powodu nie chcesz tego robić własnym autem, to mam dla ciebie dobrą wiadomość. Miasteczko Nurburg, w którym znajduje się wjazd na tor, ma około 1000 mieszkańców, z czego, tak na oko, chyba z 900 prowadzi wypożyczalnie samochodów. Ja korzystałem z usług firmy Race4Ring, z kilku powodów:

- są nastawieni na klientów zagranicznych, ogarniają pielgrzymki ze Stanów to byle Polak nie stanowi dla nich problemu,

- to renomowana firma, posiadająca ponad 20 profesjonalnie przygotowanych samochodów i regularnie startująca w wyścigach długodystansowych na Nurburgringu

- najbardziej przejrzyste i najkorzystniejsze zasady wynajmu, o czym za chwilę.

Dobrą opinią cieszy się również RentRaceCar, oficjalny partner toru, ale, tak jak wspominałem, wypożyczalni jest w trzy dupy, także warto przejrzeć i porównać kilka ofert. Najlepiej po prostu podzwonić, praktycznie wszyscy mówią po angielsku, w Rent4Ring jest nawet osobny numer obsługiwany przez gościa z Anglii, Mike’a.

Na co zwrócić uwagę wybierając wypożyczalnię? Najważniejsze to sprawdzić co się stanie, jeśli coś pójdzie nie tak. Kary są horrendalne albo tylko gigantyczne. Pierwsza i najwyższa z nich to wkład własny przy szkodzie – zależy od firmy i samochodu. W Rent4Ring było to 3500 euro za Swifta do nawet 20000 euro za M3 E92. Tu dużego pola do manewru nie ma, nas najbardziej interesują jasne reguły. R4R podaje trzy sytuacje dla wyjaśnienia (tłumaczenie własne, za rent4ring.com):

1. Jedziesz Swiftem, przeginasz w jednym z zakrętów, wypadasz na trawę i przy niewielkiej prędkości lądujesz na barierze.
Zatrzymujesz samochód, wychodzisz poza bariery i dzwonisz po służby. Porządkowi przyjeżdżają i oceniają sytuację. Samochód jest lekko uszkodzony, ale można bezpiecznie się poruszać, zostajesz eskortowany do zjazdu z toru. Zabierają cię do biura abyś pokrył koszty pracy porządkowych i uszkodzeń barier. Potem wracasz do Rent4Ring gdzie technicy szacują koszty naprawy Suzuki. Maksymalna kwota którą płacisz to 3500 euro.

2. Rozbijasz Swifta i koszty naprawy szacowane są na 10000 euro. Podczas wypadku wpadasz na Porsche i koszty jego naprawy to kolejne 10000 euro. Po wszystkim Nurburgring wystawia rachunek na 1800 euro za sprzątanie i bariery. Laweta dla Swifta to 200 euro.
W tym przypadku najpierw płacisz za barierki i porządkowych, a potem za lawetę. Nie płacisz nic za naprawę Porsche ani za bariery w które trafił. Po powrocie do Rent4Ring płacisz 3500 euro. Ubezpieczyciel pokrywa resztę szkody za Swifta i Porsche.

3. Prowadząc Swifta uderza w ciebie kolo w BMW. Oba samochody uderzają w barierki i oba wymagają ściągnięcia z toru. Uważasz, że wina leży po stronie BMW i mówisz o tym porządkowym. Tor zostaje zamknięty i, jeśli nie można ustalić winnego, wzywana jest Polizei do rozwiązania sprawy.
Płacisz za barierki, kolo z BMW płaci za ‚swoje’ barierki. Potem płacicie za lawety. Następnie płacisz za Swifta, maksymalnie 3500 euro. Jeśli uważasz, że wypadek to nie twoja wina, Rent4Ring przekazuje tą informację ubezpieczycielowi, który spróbuje odzyskać pieniądze z ubezpieczenia sprawcy. Jeśli BMW jest zarejestrowane w Niemczech ale kolo uważa, że to nie jego wina, sprawa trafia do sądu i może potrwać 6 do 18 miesięcy. Jeśli wygrasz, to zwracane są koszty naprawy Swifta, a jeśli przegrasz to dodatkowo płacisz za koszty procesu.

Można się przerazić, owszem, ale najważniejsze to wiedzieć na co się zgadzacie. Pamiętajcie też, że jadąc własnym autem nie macie żadnego ubezpieczenia – żadne towarzystwo w Polsce tego nie pokrywa, sprawdzałem.
Jeszcze tylko jedna liczba – jeśli przez twój wypadek porządkowi zmuszeni będą zamknąć tor, każda godzina obciąża twoje konto kwotą 1350 euro.

Drugą sprawą przy wyborze wypożyczalni jest wybór samochodu. Niektóre oferują samochody zupełnie fabryczne, inne, jak Rent4Ring, lekko zmodyfikowane, a jeszcze inne – profesjonalne wyścigówki. Megane RS, Dziewięćset Jedenastki, M3, Scirocco, Cayman, Lotus, GTR…. jest w czym wybierać. Na pierwszy raz (drugi i trzeci raczej też) nie chcecie jednak żadnego z nich. Zanim poznacie tor, zanim się z nim oswoicie, nie potrzebny wam jest taki samochód. Serio, nawet spacer po Nurburgringu dostarcza więcej emocji niż upalanie 911 na każdym innym torze. Dlatego najlepiej wybrać samochód który wam pomoże, a nie będzie wymagał uwagi i pełnego skupienia. Najlepiej coś pokroju Swifta, Twingo RS albo Clio RS.

Samochody oferowane są w dwóch opcjach – Basic lub egipskiej All-inclusive. Pierwsza obejmuje tylko i wyłącznie wynajem auta, a to co z nim zrobisz to już kwestia twojej wyobraźni. Możesz jechać do Berlina jeśli masz na to ochotę. Wersja all-inclusive, tak przez nas ukochana, obejmuje wszystkie koszty – pojazd, paliwo, okrążenia. Dla nas najwygodniejsza – przyjeżdżasz, płacisz i wio na tor. Swift w wersji Basic kosztuje 200 euro, a w wersji full wypas 300 – są to ceny za dwugodzinną sesje i cztery okrążenia. Pół dnia i sześć okrążeń to odpowiednio 270 i 480 euro. Pewnie chcielibyście teraz wiedzieć ile kosztuje wynajem najnowszego 911 GT3? Ha, domyśliłem się. Jedyne Porsche jest oferowane m.in. przez RSRNurburg w cenie 2295 euro (basic) i 2499 euro (all-inc) za 6 okrążeń. Plus depozyt.

Kiedy wybrać się na Nurburgring? Ufff, już łatwiej wylądować sondą na komecie niż odpowiedzieć na to pytanie…. Tor jest otwarty w dni powszednie od 17 do 19 i w weekendy od 9 lub 13 do 19. Tyle teoria. W rzeczywistości wygląda to tak, że w tygodniu cały Nurburgring bywa wynajmowany do testowania, a w weekendy często odbywają się wyścigi. Nawet jeśli już tor jest otwarty i odbywają się Touristenfarhten, to nic pewnego, że zaraz jakiś miszcz kerownicy nie wyrąbię w barierę i trzeba będzie sprzątać.

Generalnie wygląda to tak – są dwa czynniki – tłum i pogoda. Jeśli byliście kiedyś na otwarciu Biedry, to uroczyście was informuje, że to nie był tłum. Jeśli byliście kiedyś na Krupówkach w środku lata, to uroczyście was informuje, że to również nie był tłum. Tłum to jest na Ringu w lipcowe weekendy. I w czerwcowe weekendy. Tak, te sierpniowe również. Rent4Ring nawet nie sprzedaje 2h sesji na sobotę-niedzielę, bo można to stracić stojąc w kolejkach. Największe szanse macie w maju i we wrześniu, najlepiej na popołudniowej sesji w tygodniu – czyli tak jak ja. A parking i tak był pełen.

Pogoda. Region Eifel, w którym leży tor, jest znany ze zmienności aury i to zmienności przez duże Z. Śnieg w czerwcu? Proszę bardzo. Ulewy w maju? Jak najbardziej. Pogodny i ciepły grudzień. No ba. Jeśli warunki są wyjątkowe fatalne, Nurburgring w ogóle nie jest otwierany – dotyczy to zwłaszcza mgły typu mleko. Według ekipy Rent4Ring, największe szanse na dobrą pogodę są w sierpniu i na początku września. To nie wszystko. Pamiętajcie, że pętla liczy 23 km, może być tak, że na starcie jest sucho a w połowie okrążenia wjedziecie w deszcz. Trzeba się z tym liczyć i po prostu uważać. Niektórzy twierdzą, że pierwsze okrążenie lepiej pokonywać w deszczu, bo i tak pojedziesz wolno a przynajmniej jest pusto.

W kwestii zakwaterowania nie mam doświadczenia, ponieważ na Ring przyjechałem od znajomych z Belgii. Przed wakacjami zrobiłem jednak wstępne rozpoznanie wśród lokalnych Gasthaus’ów i nie było tak źle. Ceny za noc wahały się od 40 do 100 euro, w zależności od odległości od toru i standardu, jak to z hotelami. Region Eifel to popularny cel dla fanów pieszych wędrówek, oferta jest ogromna i nie trzeba się martwić o znalezienie lokum nawet na ostatnią chwilę.

Film z okrążeń nagrywałem swoimi kamerami, jednak Rent4Ring wypożyczy wam GoPro.
Podczas Touristenfahrten nie musicie mieć kasku na głowie, jednak jest to skrajna głupota i proszenie się o kłopoty. Najlepiej wziąć własny, ale większość wypożyczalni wyda wam bezpłatnie porządny kask.
Minimalny wiek dla kierowcy to 21 lat na Swifta i 25 lat na pozostałe samochody.
Jeśli skorzystacie z oferty Rent4Ring, całej reszty dowiecie się na briefingu przed odjazdem na tor. Wszystko tam zostało zorganizowane w taki sposób, żeby jedynym waszym zmartwieniem było pokonanie okrążenia.

Ile mnie to kosztowało? Niestety, nie będzie to dla was pomocne, ponieważ Nurburgring odwiedziłem właściwie przy okazji. Zapłaciłem tylko i wyłącznie 299 euro za wypożyczenie all-inclusive Swifta Sport. Ważne! Musicie mieć dane karty kredytowej, na której ‚zawiśnie’ depozyt za pojazd, jednak nie musi to być wasza karta ani nawet nie musicie mieć jej ze sobą.
Spałem u znajomych, na tor miałem 2h bezpłatną autostradą, jadłem bananki które ze sobą przywiozłem. W końcu Polak, co nie.

Mam nadzieję, że komuś z was ten pseudoporadnik się przyda. Może nie tyle jako ostateczny przewodnik po Zielonym Piekle, ale jako dowód, że to łatwiejsze niż myślicie. Przecież to tylko kawałek asfaltu wśród zalesionych wzgórz. Trzymajcie się z dala od barierek, patrzcie w lusterka i cieszcie się jazdą. Himalaiści mają swój Mount Everest, my mamy Nurburgring.

Ten wpis został opublikowany w kategorii poTorze i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Nürburgring – Przed szlabanem

  1. ~Kudin pisze:

    Bylem na torze juz pare razy swoim samochodem. Z tego co mowia trzeba przejechac ze 100 kolek tylko po to by znac kazdy zakret i wiedziec jak i z jaka predkoscia mozna w niego wejsc. Oczywiscie chodzi o poznanie toru w 100%. Ja dalej nie znam go na pamiec… czesto nie wiem jaki zakret mnie czeka. Napewno pomagaja gry :) obecnie na PC katuje shifta 2 na kierownicy g27 i tak powoli kazdym kolkiem poznaje sie i zapamietuje coraz wiecej :)

  2. ~Krzysztof pisze:

    Ciekawe ile okrążeń trzeba by pokonać, żeby nauczyć się toru na pamięć, 23 kilometry to nie to samo co 4-5 kilometrowe tory wyścigowe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>