Co ja tutaj robię? – Kia Venga

Jakiś czas temu ktoś wpadł na pomysł, żeby z małego hatchbacka zrobić wysokiego małego hatchbacka. Zyskujemy mnóstwo przestrzeni w kabinie, lepszą widoczność a i koszykarze są szczęśliwi. Taaaaaak. Oto segment którego królem jest Fiat ze swoją niemal doskonałą , nomen omen, Ideą oraz Volkswagen z kolejną wariacją na temat Golfa – Plusem. Samochody niemal tak ciekawe, jak ich imiona. Nie zraziło to jednak Koreańczyków, którzy również spróbowali swoich sił w tej klasie i, przezornie, spędzili odrobinę więcej czasu na dumaniu nad nazwą swojego modelu.

Tak powstała Kia Venga. Brudna, Kia Venga.

Wita nas uśmiechnięta buźka napakowanej cheeseburgerami kostki  z malutkimi kołami. Przypomina mi pewną kucharkę z parciem na szkło, więc może lepiej przejdźmy dalej. Albo – wejdźmy.

Venga to jeden z tych samochodów, do których się wchodzi, a nie wpada, a mimo to, przez wysoko zabudowaną deskę rozdzielczą czujemy się opatuleni i bezpieczni. Jak pod kocykiem. I, podobnie jak pod kocykiem, jest wygodnie. Zagłówki, co rzadkie, spełniają swoja funkcję i rzeczywiście podpierają głowę, sam fotel zresztą też dobrze trzyma ciało. Jest nawet podłokietnik. Jeden. Nie jeden na spółę z pasażerem. Jeden. W dodatku rozłożony uniemożliwia zapięcie pasa czy zaciągnięcie ręcznego ale przynajmniej nie przeszkadza przy zmianie biegów. Nie jestem też fanem (tudzież, nie lajkuje) deski rozdzielczej. Wygląda jakby rozrzucili klocki Lego i odrysowali co wyszło. Prostokącik, kwadracik i kółeczko. Brawo Jasiu, a teraz idź się bawić.

dyskryminacja w czystej postaci ten podłokietnik

Największy atut Vengi widoczny jest dopiero po otwarciu tylnych drzwi. Miejsca jest mnóstwo, może niekoniecznie wszerz, ale Kurek z Możdżonkiem się zmieszczą. Kanapę można dodatkowo przesuwać a pośrodku co uważniejszy użytkownik znajdzie rozkładany podłokietnik.

Kolejny mocny punkt małej Kii to bagażnik, który mały zdecydowanie nie jest. Ponad 400 litrów to doskonały wynik, tyle muszelek z nad morza przywieziesz, że na całą łazienkę starczy.

Niestety, dochodzimy do momentu w którym muszę napisać kilka zdań na temat silnika. I, po raz kolejny, najchętniej napisałbym, że jest, coś tam robi, od czasu do czasu trzeba nalać paliwa i tyle.
Jednostki napędowe są ostatnio tak do siebie podobne, że tylko te wyjątkowo kiepskie albo wyjątkowo dobre łatwo jest wyróżnić, cała reszta spełnia swoje zadanie, ale znajomi zasną jeśli zaczniesz im o tym opowiadać.
Wzorem autoświata napiszę, że to 1.4 generujące 90 koni i 137Nm, co przekłada się na jakieś 13 sekund do setki i niecałe 170km/h. Jak na Kie przystało, silnik pracuje cichutko, warto też podkreślić, że spalanie z katalogu pokrywa się z rzeczywistością (Volkswagen, widzicie to?) i wynosi 6 litrów na setkę.
Zabawna sprawa jest z pedałem sprzęgła. Zwykle, pedał ów się wciska. Ale nie w Korei. Tam się ich gnębi – nie mogą zawierać małżeństw, homoseksualiści po coming oucie są zwalniani z pracy a na symboliczną ceremonię w zeszłym miesiącu wpadł członek kościoła chrześcijańskiego i obrzucił chór żarciem. Skąd my to znamy. W każdym razie, pedał sprzęgła w Vendze się nadeptuje. Dziwne uczucie, ale można się przyzwyczaić.

Jak na całkiem wysoki samochód, Kia prowadzi się nieźle, ale do zakrętów należy podchodzić (właściwie to podjeżdżać) z rezerwą. Jest też ESP, jakby kto się zapomniał.

Specjalnością Koreańczyków jest cena. W podstawowej wersji – 43 tysiące złotych, a mocniejsza benzyna i diesle dostępne są od 49. Koszty wyposażenia dodatkowego nie przyprawiają o zawrót głowy, a opcji jest sporo. Czego chcieć więcej?

A teraz Wam powiem, czemu to wszystko jest bez sensu. Największym problemem Vengi jest…. Rio. Nie dalej jak 2 tygodnie temu napisałem, jak to denerwuje mnie wciskanie modeli między modele i wynajdywanie co raz to nowych nisz. Kia produkuje (między innymi, oczywiście) Picanto, Rio, Vengę oraz Cee’da i z tej czwórki co najmniej jeden model można by spokojnie usunąć. Tym modelem, moim zdaniem, powinna być właśnie Venga. Jest mnóstwo aspektów w których Rio jest po prostu lepsze, a niewiele w których ustępuje większej ‘siostrze’, choć trzeba pamiętać, że Venga jest najstarsza ze wspomnianej czwórki. Najwyższy czas na lifting.

Ten wpis został opublikowany w kategorii przeJechane i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Co ja tutaj robię? – Kia Venga

  1. ~Kierowca pisze:

    Czekałem na ten samochód od chwili pokazania go w 2009 roku.
    Sprzedałem Carnivala, który był już za duży i kupiłem Vengą 1,6 CRdi w wyposażeniu L.
    Dołożyłem tempomat, kilka KM, lepsze trochę hamulce, felgi aluminiowe i jest ok.

  2. ~keral pisze:

    Nie wiem, co to za wybrakowana wersja na tych zdjęciach, bo moja Venga ma podłokietnik dla kierowcy i pasażera. Nie jeden. Dwa. Każdy ma swój!

    • maciej pisze:

      Oho! może po prostu masz wersje bogatszą albo taką po interwencji Ruchu Sprawiedliwości i Równości, kto wie ;)

      a inna sprawa, myślałem, że jeden podłokietnik jest dlatego, że poniżej są cupholdery – a przy wyższych butelkach ten od pasażera może się nie rozłożyć. jak jest u Ciebie?

  3. ~nocman pisze:

    Moim zdaniem Venga, jako praktyczna kapsuła do przemieszczania się, ma więcej sensu od Rio, z uwagi na oferowaną przestrzeń. Przymierzałem się do jednego i drugiego, i do przemieszczania się zdecydowanie wybrałbym Vengę (ale ja jestem z tych, co do NA mieszczą się na styk, a do NB wcale), a i duży bagażnik jest nie do pogardzenia. I to wszystko na czterech metrach.

    A że przy Rio Venga nieco traci? Koreańczycy naprawdę mocno przycisnęli w ostatnich latach, więc wiek robi swoje. Gdyby dwa lata temu porównać ją ze starym Rio… ;)))

    • maciej pisze:

      porównanie ze starym Rio wygrywa nawet Polonez, więc nie tym bym się nie sugerował ;)
      najważniejsze to określić do czego nam ten samochód będzie potrzebny – jeśli tylko o przestrzeń chodzi, to Venga rzeczywiście będzie lepszym wyborem.

  4. ~majk pisze:

    Macia, fajnie się czyta jak zawsze, ale ciągle podajesz te niutonometry, a ja nie wiem po co to jest, o co chodzi, gdzie mi z tym? poza tym o co chodzi z tym nadeptywaniem sprzęgłą, krótkie sprzęgło czy po prostu pod innym kontem ustawione? pzdr <3

    • maciej pisze:

      ende, suchej no, to proste – niutonometr, Nm, moment obrotowy, to jest to co Cie wciska w fotel, a moc samochodu, KM, odpowiada za to jak szybko pojedziesz, tak mniej więcej ;)
      a pisząc o nadeptywaniu sprzęgła miałem na myśli, że jest bardziej pod butem niż przed butem, jeśli to ma jakiś sens, haha.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>