Srebrny prymus – VW Golf 7

Kolejny mini test w ostatnim czasie. Tym razem, najnowsza interpretacja idealnego samochodu dla każdego od Niemców. Nie spodziewajcie się innowacji, nie spodziewajcie się stylistycznych szaleństw ani technicznych nowinek. Oto, teoretycznie, wzorzec auta, gotowy do wstawienia do Pałacu w Sevres.

nowy i dużo starszy

Wsiadamy. Ustawienie fotela i kierownicy (bez przycisków!) zajmuję dosłownie chwilę, choć ta mała dźwigienka do przesuwania fotela nie ułatwia sprawy. Wrzucam jedynkę, kierunkowskaz, ruszam i co? Dupa, elektroniczny ręczny mówi ‘NEIN, KEINE FAHREN’ i domaga się natychmiastowej interwencji. Czyli wciśnięcia pedału hamulca, pociągnięcia przycisku hamulca ręcznego i stoczeniu się na samochód stojący za wami, który zresztą zdążył już was otrąbić za brak reakcji na zielone światło. Szczerze wam powiem, ktokolwiek to gó… wymyślił zasługuje na dożywotni karnet na mecze naszej reprezentacji.

plastiku tyle co w legolandzie

Egzemplarz którym jechałem napędzany był przez 1.2 litrowy silnik TSI (czyli turbodoładowany super intensywnie) generujący 105 konia i 175 niuta. W niezbyt ciężkim nadwoziu (trochę ponad 1.2 tony) daje to 10 sekund do setki i mniej więcej 190km/h max. Jak na nowoczesną benzynę przystało, maksymalny moment mamy od samego dołu, ale powyżej 4000 rpm nie ma już czego szukać. Taki benzynowy symulator diesla. Spalanie? Około 6.5 litra.
Zawieszenie to, ponownie, w miarę udany kompromis pomiędzy komfortem i, yyyy, sportem. Wyprowadzony z równowagi, Golf zachowuje się spokojnie, choć układ kierowniczy mógłby przekazywać więcej informacji na temat przednich kół. Nie pomaga też wyjątkowo agresywnie działający system kontroli trakcji który, szczerze mówiąc, raz mnie nawet trochę wystraszył.

Wnętrze jest przestronne, niezależnie na którym z pięciu miejsc usiądziemy. Materiały sprawiają dobre wrażenie, spory plus za wykończenie deski rozdzielczej w sposób imitujący szczotkowane aluminium. Kierownica natomiast obszyta jest bardzo przyczepnym materiałem który wygląda jakby miał się zadrapać od samego patrzenia. Obsługa przyrządów jest intuicyjna, dziwić może jedynie monochromatyczny acz spory wyświetlacz. Wspominałem o braku przycisków na kierownicy? Wszystkie trafiły na te dwie biedne manetki od kierunkowskazów i wycieraczek. Nie wiem czy na zdjęciach to widać, ale jest tam tyle różnych funkcji, że Victorinox się chowa.

 no, tu rewolucji to nie ma

Nie mogę jednak pozbyć się wrażenia, że w zespole który pracuje nad każdym kolejnym Golfem oprócz inżynierów i księgowych jest też spora grupa socjologów. Przykład? Jeśli w grupie docelowej maksymalny wzrost wynosi 185cm, to projektujemy samochód tak, że osoba mająca 185cm wzrostu się zmieści, ale ktoś z 186cm już nie. Większość użytkowników twierdzi, że 300 litrów pojemności bagażnika im wystarczy? No to robimy bagażnik o pojemności 300 litrów. Wiecie o co mi chodzi? Ten samochód jest zoptymalizowany do granic przyzwoitości, dostajesz wszystko to co bezwzględnie potrzebne, ale nic więcej. Nie wywoła żadnych emocji, nie spowoduje, że 10 minut będziesz stać i gapić się na jego sylwetkę, a na dodatek – jest oczywiście srebrny.  Tym niemniej każdy, absolutnie KAŻDY, kto myśli o kupnie samochodu w tej klasie musi wziąć Golfa pod uwagę. Tylko sam już nie wiem, czy to dobrze.

PS
przepraszam za kiepską jakość zdjęć, miałem okazję się przejechać i skorzystałem, mimo, że byłem nieprzygotowany.

Ten wpis został opublikowany w kategorii przeJechane i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Srebrny prymus – VW Golf 7

  1. ~tarel30 pisze:

    Miałem okazję jeździć golfem 1.6 diesel 90 km i gti. Pierwszy to auto służbowe, drugi z wypożyczalni dostałem na 3 dni. W skrócie cywilnego golfa odradzam a gti jak najbardziej polecam, przy czym są to tak różne samochody, że ciężko tu mówić o tym samym modelu, przynajmniej z pozycji kierowcy, bo z zewnątrz są bardzo podobne.
    W cywilnym najbardziej drażni mnie układ kierowniczy, jak dla mnie zbyt mało bezpośredni (w gti bezpośredni) i zawieszenie (w gti bajka), kierownica bez przycisków jest ładna ale niepraktyczna (w gti ma przyciski), no i ten ręczny to mordęga (niestety w gti też jest, gdzie tam to już w ogóle nieporozumienie), silnik ekonomiczny ale wkurza turbodziura i kultura pracy. Na plus wygodne fotele, pozycja za kierownicą, przyjemne wnętrze. Ale co wchodzę do niego to mam wrażenie że jadę kompletnie bezjajowym wozem. Prywatnie mam mazdę 3 2006 i mimo kiepskich foteli, zbyt wysokiej pozycji całą resztą przemawia do mnie bardziej mazda niż golf 1.6.
    GTI to zupełnie inna bajka inny samochód, jedynie nie wiem jak się sprawdzi na polskich drogach.

  2. ~Łukasz pisze:

    Troszkę biedna recenzja, pisanie o wielu rzeczach które zależą tylko od wersji (np. przyciski) i wymienianie tego jako wadę bez zbadania terenu… ? :)

    • maciej pisze:

      Na wstępie zaznaczyłem, że to krótki test – rzeczywiście miałem niewiele czasu, toteż poznanie oraz rzetelne opisanie monumentu jakim jest Golf było nieco utrudnione.
      Tym niemniej, fakt, że Golf w takiej wersji występuje uprawnia mnie do opisania wad i zalet tej wersji, a że w innych jest lepiej bądź gorzej? Takie mamy czasy, że jeden model jest sprzedawany w tylu diametralnie różnych wersjach, że należałoby się zastanowić czy skrajne propozycji to nadal ten sam samochód.
      A bezprzyciskowa kierownica to ogromna zaleta – choć w efekcie wszystkie trafiają na manetki… i tyle :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>