Byłem brzydki, teraz jestem ładny – Kia Rio

Pracujesz, masz gdzie mieszkać, rodzi ci się dziecko. Kupujesz używany, większy i wygodniejszy samochód czy nowy ale mniejszy i z gwarancją? Jeszcze niedawno nie było wyboru, kwota 10 czy 20 tysięcy złotych pozwalała kupić niezły pojazd który bez problemu pomieścił powiększająca się rodzinę. Proste, nie?

Pozwólcie zatem, że przytoczę historię mojego, może nieco pechowego, znajomego. Znalazł się w sytuacji nakreślonej powyżej i kupił używany samochód A za 18 tysięcy. Zaraz po zakupie, jak to zwykle bywa, musiał wyłożyć kolejne 2 tysiące na jakieś pierdółki. W ciągu roku na drobne i mniej drobne naprawy wydał kolejne 5. Niedawno, po mniej więcej 2 latach użytkowania, padła pompa paliwa (albo wody, wybaczcie, nie pamiętam). Obecnie wygląda to tak, że wymiana podzespołu numer 1 niesie za sobą wymianę części 2, 3, 4 a czasami również 7 oraz 9. Przepraszam za mało precyzyjny opis, w każdym razie ogólny koszt naprawy to mniej więcej 7 tysięcy złotych. I co? Jego używany samochód za 18 tysięcy stał się używanym samochodem za 32 tysiące. Warto?
Teraz wreszcie masz wybór. Oto Kia Rio.

Zacznijmy od końca. Kia Rio w podstawowej, pięciodrzwiowej wersji kosztuje niecałe 42,000 złotych. Dodatkowo, wszyscy znamy pojęcie upustu, na szczęście dilerom też nieobce. W rezultacie, w dobrej cenie można kupić nowy samochód z gwarancją producenta, doskonały dla świeżo upieczonych rodziców. No to przekonajmy się co ja wiem o byciu rodzicem.

Jak zaczęliśmy od złej strony, to kontynuujmy tamże. Bagażnik. Pojemność około 290 litrów, ale istotniejsze, czy zmieści się do niego wózek. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. To, co wiem, to że otwór jest szeroki, krawędź na rozsądnej wysokości a i z głębokością nie jest źle. Spacerówka na pewno wejdzie, ale hipsterskie wózki na kołach od roweru, z czterema poduszkami powietrznymi i kocykiem z Burberry raczej nie. Głównie przez ten kocyk.

przyznaję się, to zdjęcie zrobiłem telefonem…

Wejdźmy w końcu do środka. Rio to zasadniczo nieduży samochód, ale wewnątrz tego w ogóle nie czuć. Moim zdaniem to przez fakt, że Kia wygląda z zewnątrz jak bułka. Taka napompowana bułka. Anyway, sporo miejsca mamy zarówno na przednich siedzeniach jak i z tyłu, na kanapie, gdzie znajdziemy również system Isofix. Punkt dla koreańczyków.

sprawdziłem – wszystkie drzwi się otwierają, brawo.

 

Siedząc z przodu, na wygodnych fotelach, regulując w dwóch płaszczyznach małą kierownicę i elektrycznie operowane lusterka, z pewnością zauważymy, że wszystko to było bardzo proste. Z obsługą radia czy sparowaniem telefonu przez bluetooth jest podobnie. A na dodatek mamy tu też podgrzewaną kierownice i fotele z przodu, tempomat, trochę skóry i ESP, choć trzeba wspomnieć, że takie frykasy to nie w najtańszej wersji.

Zobaczmy więc, jak się tą bułką jeździ. Odpalamy więc silnik i co? Nic nie słychać. Nic a nic. To, czego nie słychać to 1.2 litrowa, czterocylindrowa jednostka generująca 85 koni i pół bochenka niutonometrów. Przyspieszenie do setki trwa tyle, co upieczenie tej bułki, dodatkowo tak jak w Hondach nie ma życia przed 4000 czy 5000 rpm tak tutaj nie ma co przekraczać tej bariery, bo nic się tam nie dzieje. Inna sprawa, że niewiele dzieje się też z benzyną w baku, bo spalanie jest adekwatne do emocji. W teście, jeżdżąc raczej nieekonomicznie, wyszło mi 6 litrów na setkę, przy czym spokojnie można to zbić o co najmniej pól litra.

przyciskom na kierownicy mówimy nie!

Układ kierowniczy wyposażony w elektryczne, progresywne wspomaganie działa bardzo lekko, a mimo to do kierowcy dociera sporo informacji na temat pracy przednich kół. Zawieszenie Kii należy do tych bardziej komfortowych niż sportowych, ale w zakrętach bułka nie przechyla się zanadto, dobrze trzyma kierunek jazdy i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Nieźle, chociaż ktoś mógłby powiedzieć, że teraz to standard.

jazda testowa, hehehehe, to o mnie

Kiedy Koreańczycy kilka lat temu wypuścili Cee’da, mówiono, że to dla nich kolejny poziom – że ich samochody wreszcie są nie tylko tanie, ale też porządnie wykonane, wygodne i, po prostu, dobrze się nimi jeździ. Teraz, mam wrażenie, weszli na jeszcze wyższy poziom, bo Kie już nie tylko dorównują europejskiej czy japońskiej konkurencji, ale przyprawiają cały rynek o spory ból głowy. Średniej wielkości samochód z tempomatem, doświetlaniem zakrętów, bluetoothem, ESP i średnim spalaniem w okolicach 5 litrów za trochę ponad 50 tysięcy? Brawo, brawo, brawo.

te okropne felgi, w połączeniu z oponami Continental, to opcja za 4000zł. proponuje olać

Przeczytałeś? To teraz obejrzyj.
Kia Rio na PodwójnaCiągłaTV

PS
Chciałbym podziękować dilerowi Euro-Kas Katowice za udostępnienie samochodu do testów. Miło z Waszej strony chłopaki, niestety, jeszcze do Was wrócę. Ha!

Ten wpis został opublikowany w kategorii przeJechane i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Byłem brzydki, teraz jestem ładny – Kia Rio

  1. ~Dariusz pisze:

    Świetny samochód, już drugi miesiąc go użytkuje i muszę przyznać, że to jeden z najciekawszych modeli na rynku!

  2. ~nocman pisze:

    Odkopmy: przyglądaliśmy się bliżej Rio, celem wejścia w posiadanie, i wyszło, że jeśli lubimy mieć ciepło w zadek, to wchodzimy w obszar głębokiej głupoty produktoidów, którzy wymyślili, że taki luksusowy luksus będzie dostępny nie dość że tylko w wersji XL (53k+ PLN), to jeszcze po załączeniu wspomnianych 4kPLN za pakiet: grzane stołki, blablabla i te idiotyczne 215/45R17 (chyba tylko po to, żeby gumiarz też miał za co żyć). W tym momencie wymownie pukamy się w czoło, szukamy guzika „no chyba Cię po…ło” i rozpatrujemy Vengę. Albo zupełnie inną markę.

    To 6/100 w warunkach mieszanych, na dłuższych dystansach?

    • maciej pisze:

      jeśli podaje spalanie, to zawsze jest to średnia z testu – a tu warunki są różne, od spokojnej jazdy autostradą, przez korki, po okazyjne przyspieszanie pełnym ogniem, ot codzienny standard.

      niestety, pakietowanie opcji opłaca się wszystkim poza klientami. tak sprzedawane są telewizje, wakacje i czipsy, trudno się więc dziwić, że i do motoryzacji ta moda dotarła.

      w waszym przypadku dylemat jest taki – czy chcecie grzane stołki bardziej niż nie chcecie przepłacać za bzdurne felgi ;)

  3. ~nocman pisze:

    A jeszcze lepsza, dla świeżo upieczonej rodziny, będzie Venga. Ceny podobne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>